Mam kryzys. Dzisiaj kolejny raz przy pomocy moich "kochanych" rodziców doszłam do wniosku, że cel i motywacja nie wystarczą. Bez wsparcia ( finansowego też), a w zamian z kopem w dupe gówno za przeproszeniem mogę. Nie rozumiem czemu się łudziłam do tej pory. Wydawało mi się, że tylko tak sobie gadają, żeby mnie zdenerwować, dla zasady, dla ostrzeżenia , żebym chodziła jak wskazówka. Ale to nie to. Oczywiście rozumiem, że mogą nie mieć pieniędzy. Rozumiem, że musiałabym sobie dorabiać i oszczędzać na wszelkie możliwe sposoby, ale jakoś dałabym radę gdyby chociaż chcieli mi pomóc. Od zawsze wiedzieli o wielkości moich ambicji,że nie usatysfakcjonuje mnie rola kury, pani ze sklepu mięsnego czy kioskarki. Nie po to poszłam do najlepszego liceum w zasranym Zamościu, żeby po maturze siąść na dupie, albo stać w kolejce do miejscowego pośredniaka. O nie, nie... skoro wtedy mnie wspierali, to byłam pewna , że będą konsekwentni, że rozumieją moją potrzebę osiągnięcia CZEGOś. Po cholerę teraz zarywam noce nad historią?? po co oszczędzam każdy grosz, żeby za własne śniadaniowe pieniądze kupić sobie książki. Po co narobili mi pieprzonych nadziei skoro nie chcą dać szansy... Jestem w kropce. I kompletnie nie mam pojęcia co mogę zrobić sama dla siebie. Na wakacjach poszukam jakiejkolwiek pracy. Odłożę pieniądze, ale to mało. Jeśli na prawdę nie dołożą mi do życia na studiach to zostanie mi tylko wyjazd po maturze za granicę... Dlaczego nie może być w moim życiu normalnie?? Dlaczego nie mogłam trafić do normalnej, ciepłej, kochającej, wyrozumiałej rodziny? Do rodziców, którzy nie myślą tylko o swoich potrzebach? Co jest ze mną nie tak ?? Musiałam być chyba wiedźmą w poprzednim wcieleniu...
Ostatnie Wpisy
Jakoś odcięcie od wirtualnego świata nie przeszkadza m zbytnio.. tzn teraz siedze przy komputerze raczej z koneczności zabicia nudy na lekcji niemieckiego, na którą nie poszłam, ale dzięki nie przesiadywaniui całe popołudnia przed kompem mam duzo pięcejczasu. I na nauke ( serio, serio) i na czyytanie książek,. Odżyła moja pasja zagłębiania się w literkach i odkrywania poglądów innych :) Obecnie czytam cztery książki w tym jednej tytuu nie pamiętam bo dopiero zaczęłam i jest po angielsku. A więć " dziewczyna z pomarańczami ". "Krętka blada " " Zabawy poufne" Osieckiej , no i ta czwarta. W sumie nawet jets najciekawsza , bo z tego co zrozumialam ze skomplikowanej angielszyzny opowiada o chłopaku , któremu pjciec pozostawia 5 mln funtów pod warunkiem, że ten w ciągu pięciu lat od śmierci ojca napisze książkę - bestseller. Zobaczymy czy będę miała na tyle zapału, by skończyć ją czytać. Bo jakoś do tej pory książki po angielsku nie szly mi za dobrze.Zawsze rzucałam je i brałam się za dobrą polską literaturę piękną lub cudowne tłumaczenia Kinga albo Agathy. Co do "dziewczyny z pomarańczami" opinie w mojej klasie są podizelone, jako że książka bardzo popularna i nie wypada jej nie znać. Ania i moja Kasia są negatywnie nastawione. Mówią ,. że nudna , natomiast Magda, znana z pogodnego usposobienia , zachwycała się nią, ćwierkocząc :) Jak na razie mi się podoba, gorzej z "krętką bladą", którą poleciła mi szkolna bibliotekarka w wyniku mojej prośby o coś na poprawę humoru przy paskudnej , lutowej pogodzie. Jeśli ktoś nie mieszka w Zamościu, a chciałby wiedzieć o jakiej pogodzie konkretnie mówię, to mówię: promienie słonecznie nie docięrają prawie w ogóle i wcale im się nie dziwie, bo mi też nie chciałoby się męczyć z przebijaniem się przez taką grubą warstwę chmur. Na chodnikach leży co w postaci dawnego śniegu.Dogorywa zima po prostu. Nie jestem litościwa dla staruszków. NIenawidze jej. MOglaby jkuż minąć całkiem, a nie walczy o kazdy dzien i nie daje za wygraną. Eh czemu ta wiosna na początku jets taka słaba, zamiast od razu powalić staruszkę izacząć rządzić.. ojojojo zagalopowałam się z metaforami :) a więc może już skonczę ten wywod ide na matme :*
Rzucałam się w ogień
bo migotał tak radośnie kusząco
Wyciągał do mnie zaledwie ciepłe promienie
Skakałam w sam środek ogniska
o dziwo, spalił mnie od środka
Pozostawił nenaruszone ciało za karę
" męcz się męcz istoto jużnieludzka"
pustką byłam zanim się urodziłam
pustką zostałam zanim umarłam
czy bezduszne ciało może odczuwać tęsknotę za swym właścicielem ?
jestem dziwką
oddałam swój rozum szatanowiw ofierze
gwałci ją co dzień
a ja
odczuwam rozkosz
uniewolniona niechęcia uwolnienia
obracam dając się zaplątać roześmianym pokusom
z każdą nocą przybywa mi sto lat
zgrzybiałą mam duszę, wyniszczone serce
co ledwo uderza o piersi błagając litości
zdechnij
zostaw mnie nieczułą bym w końcu zrozumiała jak powinno wyglądać życie
Boże, czy na prawdę wyrzygasz mnie za letniość?
za pustostan wiary momentujący?
Wierzę w ciebie jak w miłość
i wiem, nigdy was nie poznam
Nie jestem godna żadnego
Zdążyłam upaść zbyt nisko
Zbyt wysoko
jesteście by schylić dumę i tknąć myślą grzesznicę bez żalu
Przestałam wyciągać ręce
Zdrętwiała mi ufność
nie wiem kiedy
Kopnij mnie więc bym mogła znienawidzić twoje istnienie
by nie szczypała mnie szyderczo nadzieja
Ciało z duszą splecione niciami przypadku
moje ciało i dusza też moja
nikt nie zapytał:
"czy bierzesz sobie to ciało aż do śmierci?"
Noc wkrada się co wieczór w egzystencję
Chcę się rozebrać z ciała
z duszy
Zasnąć w łożu nicości
Wrócic do błogiej nieświadomości sprzed narodzenia
Żywić się cudzą krwią, oddychać cudzym powietrzem
Produkcja masowa
W fabryce ludzi codziennego użytku powstają wadliwe egzemplarze
Nie wypada ich oddać do recyklingu
Nieetycznie jest spełniać wolę maselniczkopieprzniczek i wałkotwieraczy
Krwioobiegiem sączą się krople duszy
jak oka oleju w niedzielnym rosole chcą złączenia z ciałem
Niech nastąpi spełnienie!
Towar zakupiony z widocznymi usterkami nie podlega zwrotowi...

